Wykopaliska w Eleftherna
Jako pierwszy punkt programu na dzień dzisiejszy wyznaczyliśmy wioskę garncarzy: Margarites, potem chcieliśmy pojechać do Eleftherny, Moni Arkadiou, a na zakończenie - do jednego z dwóch miast akademickich: Rethymnon.
Perama - man in black
Jadąc trasą E75 wzdłuż wybrzeża w kierunku Rethymnon, na wysokości miasta Panormos skręciliśmy w boczną drogę wiodącą do miasta
Perama. W Peramie dość długo szukaliśmy zjazdu na Margarites, więc kilkakrotnie zawracaliśmy. Dzięki temu mieliśmy czas i okazję do przyjrzenia się specyfice mieszkańców górskich wiosek. W tym generalnie biednie wyglądającym mieście naszą uwagę przykuła duża ilość wielkich, nowych i drogich pickup'ów. Te czarne pojazdy snuły się po ulicach Peramy, kierowców widać było tylko wtedy, jeśli samochód miał opuszczoną boczną szybę, gdyż zazwyczaj były one oklejone przyciemniającą folią. Za kierownicami siedzieli jakby sklonowani mężczyźni - wszyscy ubrani na czarno, z czarnym zarostem na twarzy, w czarnych okularach przeciwsłonecznych. Ogólnie było to wrażenie przyprawiające nas o gęsią skórkę, tym bardziej, że "panowie" ci nie przejmowali się innymi samochodami na drodze. Następny dzień pokazał nam, że Perama nie była wyjątkiem. Wszystko to wydawało nam się dziwne, jak również to, że część tych mężczyzn pomimo wczesnej pory przesiadywała w okolicznych tawernach obserwując ulice. Ostatecznie szczęśliwie udało nam się wyjechać na drogę do Margarites.
Grecka pomysłowość :)
Biało - niebiesko
Ulice Margarites
Ciekawe jak wysiadł pasażer?
Margarites - wioska garncarzy
Kilka kilometrów za Peramą znajduje się
Margarites - wioska znana z wyrobów garncarskich i ceramicznych. Pojechaliśmy tam głównie w celach zakupowych skuszeni przez zachęcające opisy w przewodnikach. Pod względem zabudowy Margarites przypominała nam nieco Kritsę. Część towarów jest wystawiana bezpośrednio na ulicę przed sklepem. Czasami nawet w dość pomysłowy sposób. Ceramika jest zazwyczaj bardzo zbliżona do siebie. Udało się jednak nam znaleźć rzeczy, których nie widzieliśmy w innych miejscach. Następnie udaliśmy sie do położonego bardziej na zachód starożytnego miasta Eleftherna.
Jak zwykle trafiliśmy na siestę
Pojazd wyjściowy, a obok roboczy
Wioska garncarzy ... bez dwóch zdań
Gdzieś było zbyt wąsko ...
Do wyboru ... do koloru :)
Nietypowa ekspozycja
Greckie klimaty
Archea Eleftherna
W pierwszej kolejności chcieliśmy zobaczyć ruiny tego ważnego antycznego miasta. Z wioski
Archea Eleftherna prowadzi do nich niewielka stroma, szutrowa droga. Niestety okazało się, że w czasie kiedy byliśmy na Krecie trwałe tam prace związane z budową kas. Z tego powodu wykopaliska nie były dostępne dla zwiedzających, mogliśmy je obejrzeć jedynie zza dość odległego ogrodzenia. Wygląda na to, że informacje o bezpłatnym wejściu zawarte w przewodnikach są już nieaktualne. Wróciliśmy więc z powrotem na asfaltową drogę prowadzącą w kierunku wioski
Eleftherna, by zatrzymać się na szczycie wzgórza na parkingu niedaleko ruin wieży.
Wykopaliska w Eleftherna ...
... były czasowo zamknięte ...
... więc oglądaliśmy je tylko z daleka
Ruiny wieży
Plac przed wieżą
Dojście od parkingu
Herzlich willkommen
Wieża z czasów rzymsko-bizantyjskich ma bardzo ciekawe położenie - znajduje się na skale, po bokach której znajdują się przepaście. Kierując się w lewo minęliśmy ruiny wieży i zeszliśmy ścieżką prowadzącą w dół zbocza, by dojść do pozostałości ogromnych 6-metrowych cystern na wodę. Ich wielkość zrobiła na nas naprawdę duże wrażenie. Szczególnie biorąc pod uwagę to, jak dawno temu zostały one wydrążone. Wracając przeszliśmy jeszcze kawałek wgłąb stoku góry - w dole zauważyliśmy stanowiska archeologiczne, jednak były one na tyle daleko, że tym razem darowaliśmy sobie zwiedzanie.
Wzniesienie z ruinami wieży
Dawne cysterny - zbiorniki na wodę
Wejście do cystern
Wykopaliska w Eleftherna
Kreteńska Częstochowa - Moni Arkadiou
9 kilometrów za Archea Eleftherna znajduje się
najsłynniejszy klasztor Krety - Moni Arkadiou. Bilet wstępu na teren klasztoru kosztuje 2,5 €. Piękna fasada kościoła w wielu miejscach nosi ślady po kulach z czasów powstania antytureckiego z 1866 roku. Klasztor ten jest symbolem walki Kreteńczyków o niepodległość wyspy. Podczas walki z Turkami w klasztorze schroniło się ponad 1000 osób, niestety większość zginęła podczas wybuchu prochowni wysadzonej w powietrze na polecenie opata, po tym jak Turcy wdarli się na teren klasztoru. Wybuch przeżyło zaledwie 114 osób. Czaszki i kości osób, które zginęły wtedy są zgromadzone w ossuarium w dawnym wiatraku obok parkingu.
Kościół Moni Arkadiou
Podcienia
Wewnątrz klasztoru
Kociaki z Moni Arkadiou
Przy kasie jest wywieszona prośba o zwiedzanie w stosownym stroju, dla turystów "nieprzygotowanych" istnieje możliwość wypożyczenia ogromnych chust typu pareo.
Jak sami widzieliśmy - przyjeżdżają tu turyści dość niekompletnie ubrani, którzy są wpuszczani na teren klasztoru wyłącznie po założeniu tych chust. Pierwsze miejsce w rankingu zajęły turystki z Rosji, które przyjechały zwiedzać kościół w ... kostiumach kąpielowych.
Po zwiedzeniu Moni Arkadiou ruszyliśmy w kierunku ostatniego punktu naszej wycieczki - trzeciego co wielkości miasta Krety: Rethymnonu.
Ruiny legendarnej prochowni
Dawny wiatrak
Szczątki ofiar wybuchu
Plażowa Rosjanka ...
Moni Arkadiou -zdjęcie od strony wejścia na teren klasztoru
Rethymnon
Po wjechaniu do miasta skierowaliśmy się od razu w stronę portu, ponieważ nauczeni doświadczeniem wiedzieliśmy, że znajdziemy tam parking. Faktycznie tak też było i tym razem. Tuż przy porcie znajduje się duży parking miejski nazywany Marina Parking. Jego zaletami są rozmiar i duża liczba wolnych miejsc oraz brak opłat za parkowanie. Wadą jest ograniczenie możliwości parkowania w godzinach, kiedy odbywa się tam targ.
Ulice Rethymnonu
Ulice Rethymnonu
Fontanna Rimondi
Fontanna Rimondi
Fontanna Rimondi
Jeden z meczetów
Piękno miasta w detalach
Z racji dość późnej pory zwiedzanie
Rethymnonu zaczęliśmy od zjedzenia kilku greckich specjałów: fety z pieca, sałatki greckiej z pieczywem czosnkowym podanym z tapenade oraz masłem czosnkowym. Tawerna, w której zatrzymaliśmy się znajduje się tuż obok weneckiej Fontanny Rimondi z 1628 roku. Dzięki temu mieliśmy niezłą okazję do obserwacji niekończących się wycieczek zmierzających do tej turystycznej atrakcji opisywanej przez wszystkie przewodniki. Szczególnie ciekawie wyglądało to, gdy kilka wycieczek walczyło o dostęp do fontanny, która znajduje się w dosyć ciasnej ulicy. Wystarczy jednak odczekać kilka chwil, a w miejsce to powraca uprzedni spokój przerywany przez nielicznych "samodzielnych" turystów.
Następnie zwiedzając miasto wolnym krokiem podążaliśmy w kierunku twierdzy weneckiej, po drodze zwiedziliśmy Meczet tis Nerandses, w którym obecnie jest szkoła muzyczna i sala koncertowa.
Zaułki miasta
Meczet tis Nerandses
Obecnie jako sala koncertowa
Sklepienie meczetu
Fortezza
Idąc wąskimi uroczymi uliczkami przesiąkniętymi wpływami kultury tureckiej i weneckiej doszliśmy do twierdzy Fortezza. Twierdza jest czynna do godziny 19, jednak ostatni zwiedzający są wpuszczani do godziny 18
15. Bilet wstępu do Fortezzy kosztował 4 €.
Fortezza jest największym weneckim zamkiem, jaki kiedykolwiek zbudowano. Na terenie twierdzy znajduje się Meczet Sułtana Ibrahima, który niestety, ale był zamknięty. Pozostało nam w takim wypadku tylko przejście wokół zewnętrznych murów Fortezzy.
Po wyjściu przez wschodnią bramę ponownie poszliśmy pozwiedzać Rethymnon, który naszym zdaniem jest zdecydowanie najpiękniejszym miastem Krety. Na każdym kroku spotyka się ciekawe budowle: meczety, budynki weneckie, fontanny.
Morskie wybrzeże przy twierdzy
Meczet Sułtana Ibrahima ...
Dawne magazyny
Bastion Justini
Otwór strzelniczy
Miejsce na działo
Strażnica bastionu